Projekty wg wielkości
Projekty wg kondygnacji
Projekty wg stylu i wyglądu
Wnętrza i animacje
Projekty w kolekcjach firmowych
Projekty dla dewelopera

infolinia 801 80 80 80
www.archeton.pl



strona główna > poradnik inwestora > Inwestorzy polecają > Dziwisz - elegancki domek w stylu dworkowym

Dziwisz - elegancki domek w stylu dworkowym

Uzbrojona w aparat stanęłam przed państwa domem żeby zrobić kilka zdjęć. Pogoda jest jak widać, taka sobie, szaro, ponuro, tylko czasem zza chmur wygląda słońce. Czekając na te momenty miałam dość czasu, mogłam przyjrzeć się najdrobniejszym szczegółom elewacji. Wszystko, bez wyjątku, jest wykonane bardzo precyzyjnie. Kto z was, pan czy pani ma taką arcydetalistyczną naturę?

Pan Grzegorz: Jestem z wykształcenia budowlańcem, to od początku wróżyło kłopoty (śmiech). Sporo się w życiu naoglądałem na budowach. Wiem jak łatwo można zniszczyć materiał, zniszczyć efekt, i często w żaden sposób nie da się tego potem naprawić. W Polsce ciągle jeszcze brakuje fachowców z prawdziwego zdarzenia, profesjonalistów. Nie można dać kierownikowi budowy projektu i powiedzieć - pan tu rządzi. Nie ma ekip, które wykonałyby solidnie robotę od początku do końca, szanując materiał, no i przede wszystkim zgodnie ze sztuka budowlaną.
Moje nieszczęście, nieszczęście człowieka z branży polega na tym, że ja o budowaniu mam pojęcie praktyczne. Nie lubię jak mi ktoś wmawia oczywiste bzdury, albo zbywa mnie krótkim: "nie, no ale tak to się tego nie da zrobić". Na ogół się da, tylko ludzie są leniwi, nie chce im się bo to kosztuje trochę wysiłku, albo potrzebna jest wyobraźnia. Czy jestem arcydetalistą? Chyba nie, tylko zwyczajnie nie lubię fuszerki. Żona patrzyła na budowę kobiecym, estetyzującym okiem. Dawała mojemu technicznemu podejściu artystyczne wsparcie. Kobiety widzą inaczej, na co innego zwracają uwagę. Nam mężczyznom, często wiele rzeczy umyka bo chcemy szybko wybrać pustaki, gdy tymczasem kobieta może tygodniami zastanawiać się nad kolorem fliz w łazience (śmiech).
Aż się boje zapytać o wybór projektu. Długo uzgadnialiście stanowiska?
Pan Grzegorz: Od początku wiedzieliśmy czego szukamy, jaką mamy działkę, możliwości finansowe i realne potrzeby. Zależało nam też bardzo na tym, żeby w domu wewnętrzne schody były półokrągłe, ładnie wyeksponowane, bo to jest sam w sobie atrakcyjny element dekoracyjny. Chcieliśmy dom bez garażu, miejsca na posesji mamy sporo, woleliśmy mieć garaż wolno stojący. Oboje też lubimy styl dworkowy. Ten dom ma nieco ponad 150 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, dla nas to jest absolutnie wystarczająco. Przeważnie projekty w stylu dworkowym są większe, mają powyżej 200 metrów, więc jak trafiliśmy na Dziwisza prawie od razu zgodziliśmy się, że to jest to. Odpowiadała nam powierzchnia i ujęła nas architektura eleganckiej, historyzującej bryły w doskonałych proporcjach. Jednocześnie jest to dom o bardzo swojskim wyglądzie, taki zwyczajny.
Z jakich materiałów budowaliście?
Pan Grzegorz: Tak, jak przewiduje projekt, z pustaków Porotherm grubości 50 centymetrów. To jest bardzo dobry materiał konstrukcyjny, buduje się szybko, ściany nie wymagają dodatkowego ocieplenia, ale, no właśnie... ale. Jest z Porothermem trochę kłopotów w sensie opanowania tego materiału przez budowlańców. Szczególnie naroża sprawiają im kłopot. Przy narożach wymagana jest absolutna precyzja, bo to są miejsca, gdzie bardzo łatwo mogą powstać mostki termiczne i będzie przez nie potem uciekało drogie ciepło z domu. Czasem trzeba wykonać na pustaku docinki, nie zawsze to wychodzi równo, wiec najłatwiej jest murarzowi wziąć zaprawę ciepłochronną i wszystkie nierówności, szczerbiny i dziury nią założyć. Murarze wierzą we właściwości tej zaprawy przesadnie. Tymczasem tylko utrzymanie pełnego zamknięcia w narożach gwarantuje "szczelność" ściany. Wybrałem ten materiał bo jestem przekonany o jego zaletach. Jak się robotę wykona solidnie, nie trzeba ponosić żadnych dodatkowych kosztów. Nie trzeba ekstra ocieplać domu ani płacić dodatkowo za robociznę. Jeśli chodzi o inne powody – czysto praktyczne – to położony bezpośrednio na Porothermie tynk jest o wiele bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne, na załamania, zagniecenia, które łatwo powstają na ścianach ocieplonych wełną czy styropianem.
Skoro dom nie ma dodatkowego ocieplenia, czy bez kłopotów udaje się utrzymać w pomieszczeniach komfortową temperaturę w różnych sezonach?
Pan Grzegorz: Na ogół latem temperatura wewnątrz to jest jakieś dwadzieścia dwa, dwadzieścia trzy stopnie. Zimą, przy włączonym ogrzewaniu, podobnie. Jeśli są wahania to naprawdę minimalne, najwyżej o stopień. Nigdy temperatura w domu nie spadła nam poniżej dwudziestu stopni.
Jak długo trwały prace budowlane?
Orle gniazdo
Pan Grzegorz: Między wrześniem a grudniem 2005 roku udało się doprowadzić budowę do stanu surowego zamkniętego. Dach został wprawdzie bez ostatecznego krycia, ale dobrze zabezpieczony, z deskowaniem i ofoliowany. Potem stopniowo prowadzone były prace wykończeniowe. Wprowadziliśmy się w sierpniu 2006 roku, może nie we front robót, ale cały czas jeszcze się tu coś działo. I będzie się działo, bo znów mamy nowy pomysł aranżacyjny. Niektóre rzeczy wychodzą dopiero w trakcie mieszkania.
Rozumiem, że wprowadziliście państwo jakieś zmiany w projekcie, czy mógłby pan powiedzieć, co zostało zmienione?
Pan Grzegorz: Na elewacji zmiany są kosmetyczne. Od strony frontowej nad gankiem była pustka, nie połączona z żadnym wewnętrznym pomieszczeniem, ja tę część ociepliłem i postanowiłem wykorzystać praktycznie. Dołożyłem tam okrągłe okienko, które doświetla łazienkę na poddaszu i ułatwia jej wentylowanie. Od strony elewacji ogrodowej wykonałem schody o większym promieniu, wydaje mi się, że są teraz bardziej reprezentacyjne. Na elewacjach bocznych osadziłem nieco większe okna niż przewiduje projekt; lubię kiedy w domu jest dużo światła. W środku za to zrobiliśmy małą rewolucję. Na parterze, między kuchnią a jadalnią zrezygnowaliśmy ze ścianki działowej, to pomieszczenie zostało otwarte. W pomieszczeniu, gdzie miała być tylko umywalka i natrysk zamontowaliśmy dodatkowo w.c. (w projekcie jest osobno). Dzięki temu zyskaliśmy miejsce w bezpośrednim sąsiedztwie kuchni, które świetnie nadaje się na podręczną spiżarkę. To zawsze jest w domu potrzebne, a w projekcie akurat spiżarki nie przewidziano. Na poddaszu, jeden pokoik, w którym urządziliśmy sobie sypialnię połączyliśmy bezpośrednio z łazienką. Do tej łazienki wchodzi się teraz już nie z korytarza tylko bezpośrednio z sypialni. Garderobę przenieśliśmy na stronę elewacji ogrodowej, po to żeby wykorzystać lepiej miejsce z lukarną. W garderobie przecież w zupełności wystarczą okna połaciowe. Wokół schodów wykorzystaliśmy luksfery, żeby zapewnić maksymalne doświetlenie tej części domu. Mamy jeszcze taki pomysł, żeby pokój kominkowy na parterze zamknąć zupełnie ścianką od strony salonu i połączyć go z gabinetem żony, z którym bezpośrednio sąsiaduje. Jakoś do tego pokoju w takim kształcie nie mamy serca. Jest mały, w zasadzie nie bardzo wiadomo jak się w nim poruszać, na razie niespecjalnie lubimy w nim przebywać. Jeszcze jedna ważna rzecz, której my akurat nie zrobiliśmy. Uważam że salon w domu powinien być większy. Czy nie dałoby się na przykład wysunąć dalej ściany wykuszu elewacji ogrodowej? To jest sprawa wyważenie proporcji bryły, dlatego nie chcieliśmy tego ruszać, ale może w jakiejś kolejnej wersji projektu warto taką zmianę rozważyć.
Wiem już, że nie zatrudnialiście państwo generalnego wykonawcy, że do każdego etapu prac angażował pan ekipę, która się w czymś konkretnie specjalizowała.
Orle gniazdo
Pan Grzegorz: Jak ktoś mówi, że zna się na wszystkim, to znaczy, że na niczym dobrze. Taki system na jaki się zdecydowałem jest niestety bardzo uciążliwy. No ale, jak mówiłem trudno znaleźć brygadę, która by się wzięła za budowę od początku do końca. Teraz doszedł jeszcze nowy problem. Emigracja. Jak się w ogóle uda dodzwonić do fachowca to ludzie już potem nawet nie sprawdzają jego kwalifikacji, bo są szczęśliwi, że on w ogóle odebrał telefon. Miałem ekipę dekarską. W trakcie pracy jeden człowiek z tej ekipy dostał telefon od kolegi, który go namawiał na wyjazd do Szkocji. Zgodził się i z dnia na dzień brygada prawie się rozsypała. Ciągnęli to jakoś we trzech, ale problemy były. W końcu trafiłem na takiego dekarza, który mi te wszystkie nerwy wynagrodził. Mistrz! Wystarczy tylko spojrzeć jak położył dachówki na lukarnach. W projekcie tam była blacha, ale jak to wygląda takie łączenie dachówki z blachą. Dach traci cały urok. Chłopak na szczęście podszedł ambitnie do tematu. Przygotował sobie szablon jak robił krokwie łukowe do lukarn, potem według tego szablonu podpiłowywał zamki w dachówkach. Sporo miał z tym pracy bo lukarn jest sześć. No ale efekt osiągnął imponujący. Pięknie to się teraz prezentuje. W ogóle jeśli chodzi o więźbę w tym projekcie to doradzałbym zatrudnić naprawdę dobrych fachowców. Mimo pozornej prostoty w wykonawstwie okazuje się dosyć skomplikowana, nie można jej amatorsko rzeźbić.
Jaką dachówką jest kryty dach?
Pan Grzegorz: Ceramiczną falistą-miedzianą firmy Röben. Jest powleczona specjalnym środkiem, który chroni ją przed nasiąkaniem wodą i rozkwitem mchu.
A jakie tynki pan wybrał?
Pan Grzegorz: Kreisla, zarówno na zewnątrz jak i do wewnętrznych pomieszczeń, i jestem z tego wyboru zadowolony.
Zmieściliście się państwo w kwocie określonej przez kosztorys?
Pan Grzegorz: Nie. Budowa kosztowała nas jakieś czterdzieści procent więcej. Ale wynikło to z kilku powodów. Przede wszystkim w czasie, w którym budowaliśmy koszt samej robocizny wzrósł o około trzydzieści procent. To się wiąże z falą emigracji, o tym już mówiłem. Sporo podniosła koszty zmiana stropu. Projekt przewiduje wykonanie stropu monolitycznego wylewnego, ja zrobiłem prefabrykowany. W systemie są belki i pustaki stropowe. Realizacja jest znacznie prostsza i szybsza. Tylko belki o dużej rozpiętości trzeba podeprzeć, ale odpada całe deskowanie. Natomiast już przy pokryciu dachu, mimo że projekt przewidywał je na łatach, zrobiłem pełne deskowanie. To wszystko sprawiło, że koszty realizacji domu znacznie przewyższyły wartości podane w kosztorysie.

Z rzeczy praktycznych co mógłby pan jeszcze doradzić inwestorom, z czego jesteście państwo w tym domu zadowoleni?
Pan Grzegorz: Bardzo wygodne jest ogrzewanie podłogowe. Mamy podłogówkę na całym parterze. Na poddaszu zostawiliśmy grzejniki, bo woda w rurach jednak coś tam waży i obciąża strop. Trzeba by było dawać mocniejsze belki. Ogrzewanie podłogowe sprawdza się rewelacyjnie. Poza tym nie wykonuje się żadnych bruzd w ścianach więc wygląda to estetycznie. Łatwiej się sprząta, no i wydajność cieplna jest lepsza, bo grzeje się równomiernie większą powierzchnię niż obsługują kaloryfery. W koszcie materiałowym to jest rozwiązanie droższe od kaloryferów, natomiast jeśli chodzi o komfort i późniejszą eksploatację bardziej opłacalne. Z ciekawostek, mamy jeszcze turbinkę grawitacyjną, dzięki której rozprowadzane jest z kominka ciepło do pomieszczeń. Natomiast z elementów technicznego wyposażenia kotłowni polecić mogę dwufunkcyjny kocioł Viessmanna Vitogas 100, bardzo dobrze się nam sprawuje.
Co, poza oczywiście pieniędzmi, potrzebne jest żeby z sukcesem zakończyć budowę własnego domu, żeby był taki, jak sobie wymarzyliśmy?
Pan Grzegorz: Szczęście przede wszystkim. Trzeba mieć dużo szczęścia. Jeśli nie czujemy się na siłach żeby budować sami, musimy zdać się na czyjeś usługi. To jest ten najbardziej ryzykowny moment, kiedy wybieramy wykonawcę. Od tej chwili wszystko może się zdarzyć... Dom się jednak sam nie wybuduje, więc najważniejsi są ludzie. Zanim zatrudnimy ekipę doradzałbym pojechać na przykład na budowę, na której ci ludzie pracowali. To będą dla nich najlepsze referencje. Im mniejsza firma, tym pewniejsza, bo łatwiejsza do skontrolowania. Tańsza, bo ma mniejsze koszty własne.
Trzeba się też samemu sporo dowiadywać, pytać, sięgać do fachowej prasy. Zawsze opłaci się wiedzieć żeby móc rozmawiać z wykonawcą i nie dać sobie łatwo wmówić różnych głupot i niedorzeczności. Najdziwniejsze, że mimo tych wszystkich obaw, nerwów i zmęczenia, jakie się przeżywa w trakcie budowy, kiedy się to wszystko kończy, czegoś nagle człowiekowi brakuje. Nie wiem czego, przygody, wyzwania, adrenaliny? Na szczęście w domu, albo w ogrodzie zawsze się jakieś zajęcia znajdą.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała: Iza Zych
Zdjęcia: Iza Zych
Zamów projekt: tel. 12 295 05 77



ARCHETON Sp. z o.o. ul. Cystersów 9, 31-553 Kraków
www.archeton.plinfolinia 801 80 80 80e-mail: bok@archeton.pl

 Archeton - twitter Archeton - you tube Archeton - google+